Lejpuny

wś rząd. pow. trockiego, nad Lejpunką, przy drodze z Wilna do Merecza, 1 okr. adm., o 26 w. od Trok, na rozległej równinie piaszczystej. W pobliżu L. leży osada L., przez Żydów - rolników zamieszkała. Roku 1866 L. miały 28 dm., 448 mk. z kolonią żydowską. "Staroż. Polska" pisze:

"Między Olkienikami, do których L. należą i o 1 i pół mili są odległe, a tem miejscem rozciągają się wielkie pola piaszczyste, na których zaszła owa pamiętna i bolesna do wspomnienia bitwa dnia 18 listopada r. 1700 między obywatelstwem wszystkich województw litewskich, oraz Inflant i Żmudzi, której jednak nad siedm chorągwi nie liczono, a wojskami Sapiehów. Szlachta, na pospolite ruszenie w liczbie około 20000 źle uzbrojonych ludzi zgromadzona, w wilią tego dnia zalegała miasto Olkieniki i okolice jego. 

Dowództwo naczelne miał jeneralny pułkownik Michał Korybut ks. Wiśniowiecki, gliniański i wołkowyski starosta; pod nim prowadzili różne województwa: Michał Kaz. Kociełł kaszt. trocki, Antoni Ogiński star. żmudzki, Dominik Michał Słuszka wojew. połocki, Stefan Tyzenhaaz wojew. nowogrodzki, Michał Dowmont Siesicki wojew. mścisławski, Michał Kazimierz Pac kaszt. połocki, Kazimierz Pociej kaszt. witebski, Karol Stanisław ks. Radziwiłł kanclerz w. lit , Janusz ks. Wiśniowiecki marsz. nadw. lit., Marcyan Ogiński podskarbi nadw. lit., Gedeon Radzimiński Frąckiewicz chorąży w. lit. i t. d

Z ręki tych senatorów i dygnitarzy, będących sprężynami całego związku na obalenie przewagi Sapiehów, dowodzili chorągwiami znakomitsi z powołania wojskowego pułkownicy i rotmistrze: w  Oszmianie Krzysztof Zenowicz marsz. powiatu, Koziełł, Chomiński, Ważyński i inni; w Lidzie Narbutt, Aleksandrowicz; w Brasławiu Biegański; w trockim Kazimierz i Ludwik Pociejowie; w Grodnie Massalski i Kotowicz; w Kownie Mikołaj Pac i Bogusław Ogiński; w Upicie Puzynowie; na Żmudzi Kazimierz Zaranek chorąży księs. żmudz.; w Połocku Szczytowie, Pakosz, Korsak, Rypiński i Bujnicki; w wojew. nowogródzkiem, Mierzejewski, Haraburda; w witebskiem, Marcyan Ogiński, Łukomski, Symon Drucki Lubecki, Ciechanowiecki; w Brześciu Rusiecki; w Pińsku Godebski; w woj. mścisławskiem Wołłowicz; w mińskiem Jan Jerzy Zawisza, Krzysztof Mackiewicz, Uniechowski, Cedrowski i Orzeszko; w Mozyrzu Oskierka; w Rzeczycy Judyccy a w wojew. inflantskiem Platerowie i Zyberkowie. 

Sapiehowie, to jest: Kazimierz wojew. wileński i het. w.lit., Benedykt Paweł podsk. w. lit., Jerzy stolnik lit., Aleksander marsz. w. lit. i Michał koniuszy lit., mając od 8 do 9000 wojska najwięcej z Wołochów i Tatarów  złożonego, ale regularniejszego, po wyjściu z Wilna stanęli obozem pod L. Pod najwyższym kierunkiem hetm. dowodził temi siłami strony Sapieżyńskiej Michał Sapieha koniuszy w. lit., syn hetmana, świeżo ze służby cesarskiej, gdzie w stopniu jener. zostawał przybyły. Młody ten człowiek, szlachetnej duszy, pełen odwagi rycerskiej i wysokiego poloru, znając cały ogrom klęsk, jakiemi te kłótnie domowe przygnębiały kraj w nieładzie pogrążony, długo usiłował powściągnąć zapamiętałość ojca i stryja, długo walczył w duszy między obowiązkami syna a powinnością obywatela, aż póki wszelkich środków do zgody nie wyczerpał. 

Ale rozjątrzenie szlachty, oddającej się na ślepo zawistnym domowi Sapieżyńskiemu lub od niego pokrzywdzonym możnowładcom, z jednej strony; duma bez granic hetm. i podskarb. z drugiej: usuwały nadzieję nawet uczynienia jakiegokolwiek między niemi pokoju. Kusił się jeszcze o to bisk. Brzostowski, zniewoliwszy zjazd olkienicki do podania warunków Sapiehom, i z temi przybył 17 listopada do ich obozu w L. Twarde być musiały i niezręczne, kiedy het. i podsk. za nadto ufni w sprawność hufców swoich, odrzucili je z oburzeniem: oświadczając, że szabla rozstrzygnie ten spór najlepiej.

Rozjątrzona taką odpowiedzią szlachta, ruszyła z rana 18 listopada z Olkienik i w szyku bojowym postępując, stanęła wkrótce w obec Sapieżyńskich sił pod L. 

Ks. Wiśniowiecki, najwyższy dowódzca, na lewym skrzydle postawił wołoskie chorągwie, na prawem ruskie województwa uszykował, we środku piechotę z różnych powiatów, między szeregami ukrył działa i tył wojska ubezpieczył rezerwą. 

Sapiehowie na prawem skrzydle dali miejsce tatarskim hufcom, na lewem postawili raytaryą, w środku piechotę, a w odwodzie lekkie chorągwie, dworzan swoich i obywatelstwo, które się  jeszcze przy nich zostało. Sprawniejszemi były szyki Sapiehów, ale w liczbie o połowę mniejsze, i na duchu nie podniesione, owszem w większej części mimowolnie popchnięte do walki z własną bracią.

Hetman za zbliżeniem się szyków przeciwnych, pierwszy rozpoczął bój powszechnym z dział swoich wystrzałem. Długo potem z obu stron grzmiały armaty, a harcownicy tu i owdzie pojedyńcze walki staczali. 

Dopiero od południa rozpoczął się bój krwawy na lewym skrzydle szlachty, gdzie Pociej dowodził, ale tak zacięcie z obu stron walczono, że przez kilka godzin nic stanowczego zajść nie mogło.

Na prawem również oba wojska, strłszy się gwałtownie, nie ustępowały sobie kroku przez kilka godzin; zginął ze strony szlacheckiej Poniatowski, pułkownik chorągwi mścisławskiej, mężnie dotrzymując placu; tymczasem naczelny wódz ks. Wiśniowiecki, widząc za długo przeciągającą się niepewność boju, przyprowadził odwodowe hufce. Rozjątrzenie szlachty, tak było wielkie, że z największą zawziętością rzucała się do ognia i wkrótce Sapieżyńscy, upadając na siłach i duchu, tył podali.

Pierwszy podskarbi lit., widząc słabiejących z swej strony, z pola bitwy ujechał. Nie długo całe pułki Sapieżyńskie, ustąpiwszy z pod L., rozpierzchać się zaczęły, sam hetman zmuszony był uchodzić z krewnymi i przyjaciółmi do Wilna.

Jeden tylko Michał Sapieha, syn jego, przewodząc tylnej straży, w tysiąc pięćdziesiąt koni zasłaniał rozbite i uchodzące wojsko. Lecz po  mężnej obronie, widząc już niepodobieństwo oparcia się tłumowi otaczających go zwyciężców, zmuszony został do poddania się. Przyprowadzony przed ks. Wiśniowieckiego, udał się pod jego opiekę, która wszakże, jakeśmy widzieli, nie ocaliła go od śmierci w Olkienikach.

Tysiące ludzi padło trupem na polu tej nieszczęsnej bitwy, a kilka razy tyle rany odniosło. Szlachta opłakiwała poległych z pośród siebie: Koziełła rotmistrza, Sliźnia, Dowgiałłę, Bernatowicza, Darewskiego skarbnika połockiego, Plewakę, Sorokę, Bohusza, Korsaków, Ancutę i wielu innych, prócz wyżej wymienionego Poniatowskiego. 

Prócz tej smutnej pamiątki historycznej przywiązanej do L., miejsce to niczem innem nie słynie. Okolice, zwłaszcza ku Mereczowi, jałowe, stawią oku podróżnego na przemiany, albo pola płonne i gryką (tatarką) samą zasiewane, albo nędzne karłowate zarośle. Wojna domowa nie mogła zdaje się dzikszego i godniejszego siebie znaleść pola do działań swych, zgubnych dla kraju, haniebnych dla historyi.

Słownik Geograficzny

t.V str. 127, Lej