tekst opublikowany w "Dziedzictwie Kresowym"
 nr 6 (czerwiec 2015 r.) str. 9, ISSN 2299-7024
oraz po białorusku w "Spadczyna Kresau" ISSN 2544-0039

Na Troickiej Górze. Mińsk w 1912 r.
Z pamiętnika Juliana Skawińskiego

Chciałem więc jak najprędzej wrócić na kwaterę, gdzieśmy się zatrzymali i wyjechać nazajutrz. Ale ciekawość przemogła.
Chciałem pójść i zobaczyć na Troicką Górę, która weszła mi w pamięć od lat dziecięcych roku 1912.

Troicką Górę i Troicki Bazar pamiętam doskonale, gdy z matką przyjeżdżaliśmy do Mińska, aby odwiedzić Antka i Ludwika, którzy uczyli się w gimnazjum w klasach pierwszych. Na wierzchu góry było szereg domków drewnianych zamieszkanych przez mieszczan Polaków, na rogu był większy murowany dom, w którym znajdował się Cyrkuł, dalej wznosiła się cerkiew i klasztor pod wezwaniem Troickiej Materi, w którym to klasztorze przebywali mnisi i siostry zakonne. Między tymi domkami, były dwa domki własność  p. Plewako, u którego na stancji był Antek.

Plewako1 był to stary szlachcic, posiadający kilka majątków na Litwie i Wilenszczyznie, ale sam nie lubił gospodarzyć, więc oddawał w dzierżawę, a sam przesiadywał w mieście. Miał czterech synów2 i jedną córkę, których kształcił, oprócz tego przyjmował kilku uczni3 i Pani Plewakowa miała roboty z utrzymaniem całej czeredy uczniów.


od lewej: Kazimierz, Władysław, Ludwika i Wacław (w mundurze kadeta), dzieci Sobiesława i Tekli Plewaków w Mińsku w 1913 r.

Pamiętam rok 1912 czy 1913, przyjechałem z matką do Cioci Meli, która mieszkała w innej dzielnicy, a jednocześnie odwiedzić Antka, który jak mówiłem był na stancji u Plewaków. Chłopcy wszyscy starsi wiekiem, obskoczyli mnie jak zwykle, ażeby za pośrednictwem moim wyciągnąć kilkadziesiąt  kopiejek od matki na różne łakocie, przede wszystkim modne były wówczas fistaszki oraz chałwa, którą pałaszowano funtami. Ceny tych przysmaków były tanie. Pamiętam, że funt fistaszek, albo chałwy tureckiej kosztował 5 kopiejek. Później namówili mnie, ażeby jeszcze dostać na kupno fajerwerków. Były to rakiety różnego typu, żabki skaczące. Też było to wszystko po 15 kopiejek za rakietę trzystopniową. Gdy przyniesiono ze sklepu 2 rakiety, zaraz umocowano palik w ogrodzie i do palika przywiązano rakietę i podpalono lont. Jednak wskutek złego przywiązania, rakieta poszybowała pod kątem 45 stopni, uderzyła w wystający komin cyrkułu i eksplodowała na dachu powodując postrach wśród przebywających tam gorodowych w cyrkule. Zaraz dowiedzieli się, że to Plewaki puszczają ogni. Chłopcy Plewaki byli znani z różnych pomysłów, psikusów w okolicy rynku Troickiego. Naturalnie wszyscy pochowali, gdzie kto mógł i zdążył. Tymczasem gorodowoj przyszedł na dziedziniec i znalazł w ukryciu starszego Wacka4. Przestraszony chłopak na zapytanie, powiedział, że puścili rakietę zwykłą i pokazał drugą. Gorodowoj skrzyczał i ostrzegł na drugi raz, oraz zabrał rakietę ze sobą. Gdy przyszedł stary Plewako, chłopcy z płaczem opowiedzieli o zajściu i o zabraniu rakiety. Rozgniewany Plewako od razu poszedł do cyrkułu, on z nimi był za pan brat, i zabrał rakietę, przyniósł mówiąc: No chłopcy strzelcie jeszcze raz. Chłopakom nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Rakieta poszła w górę, ale teraz prosto i rozjaśniła kilkakrotnym wybuchem różnokolorowych iskier, na tle ciemnego nieba.

Stary Plewako był swego rodzaju oryginałem dobrodusznym i dowcipnym. Opowiadano, że chodził zawsze na rynek po zakupy biorąc sobie do pomocy Antka. Więc chodzili pomiędzy wozami szukając śmietany lub masła. Zawsze musiał skosztować czerpiąc łyżką śmietanę i dając do posmakowania Antkowi. I tak obeszli kilka wozów zanim kupiono potrzebny artykuł spożywczy.

I tak przeszliśmy przez Niżnij Bazar dzielnicę żydowską, potem przez most na rzece Swisłocz
i ul. Szeroką doszliśmy do byłego placu targowego na Troickiej Górze. Placu i domków ani śladu.
Natomiast na tym miejscu wyrastał kompleks budynków teatru Opery i Baletu.
Do wejścia prowadziły od dołu szerokie asfaltowe schody …


Julian Skawiński, „Trzy Okupacje 1939 - 1945”, pamiętnik
ziemiańska rodzina Skawińskich (herb Rawicz) mieszkała
w gminie Gródek w pow. mołodeczańskim, woj. wileńskiego.
Rękopis w zbiorach Ossolineum odnalazł i fragment udostępnił
pan Jarosław Pietraszkiewicz, serdecznie dziękujemy.
Zdjęcie ze zbiorów Stanisława J. Plewako,
tekst przepisał w 2009 r. Marian-Bronisław Plewako.

-------------------
1. Sobiesław Plewako, ur. 7.03.1856 r. w Dziakowszczyźnie.
2. Faktycznie 3 synów, Władysława i Kazimierza (*1896), Wacława (*1898) i córkę Ludwikę.
3. Na stancji u stryja mieszkali też bratankowie – synowie Bronisława: Zygmunt (*1900), Zdzisław (*1902), Marian (*1904), a potem może i Jerzy (*1906) i Czesław (*1910).
4. Wynikałoby z tego, że w zdarzeniu uczestniczył Wacław Plewako i jego młodsi bracia stryjeczni: Zygmunt, Zdzisław i Marian.