Na Troickiej Górze. Mińsk w 1912 r.
Z pamiętnika Juliana Skawińskiego
Chciałem więc jak najprędzej wrócić na kwaterę, gdzieśmy się
zatrzymali i wyjechać nazajutrz. Ale ciekawość przemogła. Chciałem
pójść i zobaczyć na Troicką Górę, która weszła mi w pamięć od lat
dziecięcych roku 1912.
Troicką Górę i Troicki Bazar pamiętam doskonale, gdy z matką
przyjeżdżaliśmy do Mińska, aby odwiedzić Antka i Ludwika, którzy uczyli
się w gimnazjum w klasach pierwszych. Na wierzchu góry było szereg
domków drewnianych zamieszkanych przez mieszczan Polaków, na rogu był
większy murowany dom, w którym znajdował się Cyrkuł, dalej wznosiła się
cerkiew i klasztor pod wezwaniem Troickiej Materi, w którym to
klasztorze przebywali mnisi i siostry zakonne. Między tymi domkami,
były dwa domki własność p. Plewako, u którego na stancji był
Antek.
Plewako1 był to stary szlachcic, posiadający kilka majątków
na Litwie i Wilenszczyznie, ale sam nie lubił gospodarzyć, więc oddawał
w dzierżawę, a sam przesiadywał w mieście. Miał czterech synów2 i jedną córkę, których kształcił, oprócz tego przyjmował kilku uczni3 i Pani Plewakowa miała roboty z utrzymaniem całej czeredy uczniów.
od lewej: Kazimierz, Władysław, Ludwika i Wacław (w mundurze kadeta), dzieci Sobiesława i Tekli Plewaków w Mińsku w 1913 r.
Pamiętam rok 1912 czy 1913, przyjechałem z matką do Cioci Meli,
która mieszkała w innej dzielnicy, a jednocześnie odwiedzić Antka,
który jak mówiłem był na stancji u Plewaków. Chłopcy wszyscy starsi
wiekiem, obskoczyli mnie jak zwykle, ażeby za pośrednictwem moim
wyciągnąć kilkadziesiąt kopiejek od matki na różne łakocie,
przede wszystkim modne były wówczas fistaszki oraz chałwa, którą
pałaszowano funtami. Ceny tych przysmaków były tanie. Pamiętam, że funt
fistaszek, albo chałwy tureckiej kosztował 5 kopiejek. Później namówili
mnie, ażeby jeszcze dostać na kupno fajerwerków. Były to rakiety
różnego typu, żabki skaczące. Też było to wszystko po 15 kopiejek za
rakietę trzystopniową. Gdy przyniesiono ze sklepu 2 rakiety, zaraz
umocowano palik w ogrodzie i do palika przywiązano rakietę i podpalono
lont. Jednak wskutek złego przywiązania, rakieta poszybowała pod kątem
45 stopni, uderzyła w wystający komin cyrkułu i eksplodowała na dachu
powodując postrach wśród przebywających tam gorodowych w cyrkule. Zaraz
dowiedzieli się, że to Plewaki puszczają ogni. Chłopcy Plewaki byli
znani z różnych pomysłów, psikusów w okolicy rynku Troickiego.
Naturalnie wszyscy pochowali, gdzie kto mógł i zdążył. Tymczasem
gorodowoj przyszedł na dziedziniec i znalazł w ukryciu starszego Wacka4.
Przestraszony chłopak na zapytanie, powiedział, że puścili rakietę
zwykłą i pokazał drugą. Gorodowoj skrzyczał i ostrzegł na drugi raz,
oraz zabrał rakietę ze sobą. Gdy przyszedł stary Plewako, chłopcy z
płaczem opowiedzieli o zajściu i o zabraniu rakiety. Rozgniewany
Plewako od razu poszedł do cyrkułu, on z nimi był za pan brat, i zabrał
rakietę, przyniósł mówiąc: No chłopcy strzelcie jeszcze raz. Chłopakom
nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Rakieta poszła w górę, ale
teraz prosto i rozjaśniła kilkakrotnym wybuchem różnokolorowych iskier,
na tle ciemnego nieba.
Stary Plewako był swego rodzaju oryginałem dobrodusznym i dowcipnym.
Opowiadano, że chodził zawsze na rynek po zakupy biorąc sobie do pomocy
Antka. Więc chodzili pomiędzy wozami szukając śmietany lub masła.
Zawsze musiał skosztować czerpiąc łyżką śmietanę i dając do
posmakowania Antkowi. I tak obeszli kilka wozów zanim kupiono potrzebny
artykuł spożywczy.
I tak przeszliśmy przez Niżnij Bazar dzielnicę żydowską, potem przez
most na rzece Swisłocz i ul. Szeroką doszliśmy do byłego placu
targowego na Troickiej Górze. Placu i domków ani śladu. Natomiast na
tym miejscu wyrastał kompleks budynków teatru Opery i Baletu. Do
wejścia prowadziły od dołu szerokie asfaltowe schody …
-------------------
1. Sobiesław Plewako, ur. 7.03.1856 r. w Dziakowszczyźnie.
2. Faktycznie 3 synów, Władysława i Kazimierza (*1896), Wacława (*1898) i córkę Ludwikę.
3. Na stancji u stryja mieszkali też bratankowie – synowie Bronisława: Zygmunt (*1900), Zdzisław (*1902), Marian (*1904), a potem może i Jerzy (*1906) i Czesław (*1910).
4. Wynikałoby z tego, że w zdarzeniu uczestniczył Wacław Plewako i jego młodsi bracia stryjeczni: Zygmunt, Zdzisław i Marian.